Forum Dla INTELIGENTNYCH

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-09-24 00:05:51

 Kicia

http://www.javase.pl/templates/SonyEricsson/images/ranks/90.pngMega wymiatacz Postów

Skąd: Poznań
Zarejestrowany: 2010-09-01
Posty: 2439
Punktów :   

Prawda o Bogu

http://www.lutownica.dominikanie.pl/biblia/owoc01.jpgOto w jaki sposób Katolicyzm pojmuje zagadnienie istoty Boga:

-Bóg jest wszelką miłością
-Bóg jest miłosierny, dlatego miłuje każdego człowieka
-Bóg zawsze nam przebacza
-Bóg zawsze daje kolejną szansę
-Bóg kocha nas wszystkich jednakowo
-Bóg jest zaufaniem
-Bóg jest czystym sumieniem

...itd...itp.

Potwierdzi to każdy wierzący chrześcijanin, księża i inni duchowni czy
religijni ludzie wyznający Katolicyzm.

Skoro tak...

Dlaczego Bóg wygnał z Raju Adama i Ewe?


Według Księgi Rodzaju:

"Adam i Ewa mieli mieszkać w Edenie; Bóg zakazał im jedynie
kosztowania owocu z drzewa poznania dobra i zła. Za namową
węża-kusiciela Ewa i Adam złamali zakaz. Za ten grzech Bóg ukarał ich
wygnaniem z ogrodu i przekleństwem"

Pierwsze pytanie jakie mnie nurtuje:

Co to znaczy Bóg zakazał ?


Zaraz chwileczkę... Jesteśmy przecież wolnymi istotami, posiadamy wolną
wolę i mamy prawo czynić wszystko co tylko zgodne z naszym upodobaniem. Skoro tak dlaczego "Bóg" zakazał coś Adamie i Ewie ?
Ile w tym prawdy, jeśli z góry została ona ograniczona i narzucona? Czy
macie takie wrażenie, że...

"brzmi to trochę jak manipulacja jak zniewolenie tego co wolne - człowieka, istoty ludzkiej?"


Pogódźmy się zatem z wersją, że faktycznie Adam i Ewa uczynili coś co mogło:

-Rozwścieczyć
-Zezłościć
-Rozgniewać
-Zbulwersować Boga ...itd...itp.


Bo przecież tak też się stało.


Kiedy Żydzi szli przez pustynię, wiele razy czytamy o tym, że „zapalił się gniew Pana przeciw ludowi” nieposłusznemu (Księga Liczb 11, 33, por. 11, 1; 12, 9).

albo:

"ŚCIEŻKA SPRAWIEDLIWYCH WIEDZIE PRZEZ NIEPRAWOŚĆ SAMOLUBNYCH I TYRANIĘ ZŁYCH LUDZI. BŁOGOSŁAWIONY TEN, CO W IMIĘ MIŁOSIERDZIA I DOBREJ WOLI PROWADZI SŁABYCH DOLINĄ CIEMNOŚCI, BO ON JEST STRÓŻEM BRATA SWEGO I ZNALAZCĄ ZAGUBIONYCH DZIECI. I DOKONAM NA TOBIE SROGIEJ POMSTY W ZAPALCZYWYM GNIEWIE, I NA TYCH, KTÓRZY CHCĄ ZATRUĆ I ZNISZCZYĆ MOICH BRACI, I POZNASZ, ŻE JA JESTEM PAN, KIEDY WYWRĘ NA TOBIE SWOJĄ ZEMSTE!"

Księga Ezechiela rozdz.25, wers 17.

Biblia wielokrotnie podaje wzmianki o tego typu nastawieniu "Boga" do Człowieka. Niektóre z nich brzmią taki w sposób jakby miał dać do zrozumienia, żeby się go "bać", żeby czynić nie to co zgodne z naszą wolą, a jego.

Natomiast, gdy Adam i Ewa uczynili coś wbrew jego wolnej woli, wtedy "Bóg" doznał gniewu i jak pisze powyżej:

"Za ten grzech Bóg ukarał ich
wygnaniem z ogrodu i przekleństwem"

Słucham?...

Miłosierny Bóg, który zawsze przebacza i daje kolejną szansę wygnał z raju własne Dzieci, karcąc je i przeklinając?

Dlaczego wszystko spadło na Adama i Ewe? Przecież to co uczynili stało się za namową (manipulacją) węża, zatem można powiedzieć, że to nie oni są winni tylko wąż, ponieważ wpłynął na ich wolę, a "Bóg" doskonale o tym wie... W końcu jest wszechwiedzący. Skoro Adam i Ewa otrzymali prawo do wolności, dlaczego "coś" im zakazał? Czy kiedy "Bóg" potępił Adama i Ewe i wygnał z raju nie miał tego na sumieniu? Czy wszystko jest od tak usprawiedliwione? czy cały gniew Boga jest usprawiedliwiony i przebaczony?

Pytam tak...

Skoro "Bóg" jest miłosierny, skoro przebacza wszystkie nasze grzechy, skoro tak nas miłuje i kocha...

http://www.wiw.pl/sztuka/plastyka/granice/pict/adamiewa-z.jpgDlaczego nie przebaczył Adamowi i Ewe i nie dał im kolejnej szansy? Dlaczego to ich spotkało nieszczęście, a nie węża? Dlaczego wąż pozostał w Edenie, a oni nie?

Grzech pierworodny spoczywa na Bogu! I to jemu należy przebaczyć, ujawnić to kim jest sam człowiek. Udowodnić, że Adam i Ewa, żałują tego co uczynili...

Jak takie coś może uczynić istota, która jest czystą miłością...
Skąd tyle gniewu i nienawiści w istocie, która zaznaczam...

Jest Czystą Miłością???

Niby się mówi, że to wąż jest szatanem, że to on jest uosobieniem wszelkiego zła, wszelkiej nienawiści, strachu, złości, gniewu, ale bądźmy szczerzy...



LUDZIE OTWÓRZCIE OCZY

Czy gdyby tak podstawić "Boga" na miejsce "Szatana" (węża) czy pasują do siebie wręcz idealnie? niczym odbijająca się twarz w lustrze?

Przez to wydarzenie Adam i Ewa stracili do siebie zaufanie. Przestali się kochać... poczuli się oszukani... znienawidzeni... odepchnięci... zranieni...

To co uczynił "Bóg" jest aktem czysto destrukcyjnym. Wygląda to jakby "Bóg" i "Szatan" wręcz współpracowali ze sobą...

Pytam:


A gdzie się podział wąż i co się z nim stało, gdy Adam i Ewa opuścili Raj?

Mówi się, że "Szatan" jest najmądrzejszym z aniołów, czyżby jego potęga podeszła samego Boga? Czyżby udało mu się pojednać jego samego? A może to "Szatan" stworzył "Boga" i tak na prawdę on sam nim jest. Uczynił to, by ten na jego usługi niszczył świat i ludzi ? Może wąż to tylko zasłona, A "Bóg i Szatan" pod płaszczykiem "Gadziej Skóry" zniewolił człowieka i wygnał z "Raju".

Przybrał taką samą postać "Boga" podobnie jak "Węża" oto jego przebiegły podstęp.

Ludzie...Otwórzcie umysł i serca


Wierzycie, kochacie i ufacie Bogu, który wami manipuluje! który blokuje waszą wolną wolę i rozwój duchowy, który odebrał nam wolność i prawo do istnienia!

Biblia jest pismem precyzyjnie zmanipulowanym... ona nie wyjawia prawdy, a ukrywa ją. Ona nie mówi Prawdy, a kłamie. Została zaprojektowana w taki sposób byśmy w imię Boga czynili to samo co on.

Rzymian 1:18 "Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę."

A Bóg co uczynił?


"Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa," (1 Tes 5:9).

To dlaczego sam się gniewa? Czy w taki sposób manifestuje się Miłość?

fezjan 5:5-6 „Gdyż to wiedzcie na pewno, iż żaden rozpustnik albo nieczysty, lub chciwiec, to znaczy bałwochwalca, nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowy, z powodu nich bowiem spada gniew Boży na nieposłusznych synów."


Wybacz Boże... jeśli potrafisz, jeśli ich kochasz. Ci ludzie zostali stworzeni przez Ciebie, ale i przez Ciebie stali się tacy jak Ty, ponieważ to Ty jako pierwszy... odczułeś gniew, a my jesteśmy tacy jak Ty, dlatego i my czujemy co Ty.

Objawienie św. Jana (Apokalipsa) 6:16-17 „I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać?"

Zatem pokaż jak kochać, a nie jak żywić strach do siebie... Przebacz Boże, tak jak My Tobie, ponieważ przez to tylko cierpimy...

Jesteśmy kim jesteśmy... prawdziwym Bogiem

Przebaczajcie zamiast krzywdzić...
Kochajcie zamiast nienawidzić...
Miłujcie zamiast nękać...
Wspierajcie zamiast poniżać...
Ufajcie zamiast lękać...

Chcecie zakazanego owocu? - Biblia nim jest.
Grzech pierworodny spoczywa na Bogu


http://www.img.nep.pl/gify/zwierzeta/myszy/4.gif

Offline

 

#2 2014-05-02 21:18:08

huncwotka

http://www.javase.pl/templates/SonyEricsson/images/ranks/00.pngNowicjusz

Zarejestrowany: 2014-05-02
Posty: 2
Punktów :   

Re: Prawda o Bogu

Nie mogłabym przejść obojętnie obok tego, co piszesz. Rozumiem, że nagłówek „Prawda o Bogu” nie jest równoznaczny z „Moja – Kici – ostateczna, ze wszech miar obiektywna opinia”, tylko raczej zaproszeniem do poszukiwania Prawdy. Czy też chodziło o to pierwsze?
Dla mnie to też bardzo ważny temat; jaki jest Bóg? Czy Bóg jest Miłością? Czy Bóg szanuje wolność człowieka? Z jednej strony tak mówimy, ale chyba wielu ludzi nie wie jak jest naprawdę. Właściwie; nawet nie pyta siebie o to. Jakby posłuchać kazań w baaaaaardzo wielu parafiach; faktycznie księża głoszą Boga zniewolenia, Boga perfekcjonistę – który nie toleruje choćby ludzkiego gniewu, Boga, który straszy odrzuceniem. Zgodzę się z Tobą; głosi się takiego Boga, jednocześnie przykrywając go (celowo z małej) zapewnieniami o miłości. Skoro mnie tak kocha, czemu nie mogę być sobą, czemu stawia tak wysokie poprzeczki, a gdy jestem zadowolona, że je przeskoczyłam – nazywa to pychą. Nerwicy można dostać! Zgodzę się z Tobą, że funkcjonują we współczesnej religijności dwa obrazy Boga – tzn. mówimy o Bogu na dwa sposoby. W uproszczeniu można powiedzieć „Bóg Staro – Testamentowy” i „Bóg Nowo-Testamentowy”; chyba wszyscy rozumieją taki skrót myślowy. Co więcej; zgodzę się z Tobą, że o Bogu Miłości mówi się głośno – „deklaratywnie”, zaś „Bogiem Sędzią” współczesna religijność jest jakby „podszyta”. To trochę jak niewerbalny przekaz w rozmowie. Ktoś mówi do mnie „Jak tam kochana?”, ale w oczach ma błysk drwiny, satysfakcji czy wyzwania. Tak samo we współczesnym Kościele (zresztą nie tylko współczesnym); ksiądz powtarza „Bóg Cię kocha”, ale koncentruje się na wymaganiach, zawstydzaniu, stawianiu poprzeczek i dawaniu do zrozumienia, że coś jest z nami nie tak. Podsumowując; świadomy przekaz mówi jedno; o takim Bogu mówimy, nieświadomy mówi drugie – z takim Bogiem jesteśmy w relacji. Co więcej; to dość oczywiste, że bojąc się Boga sędziego i oskarżyciela (o takim piszesz), wolimy raczej mówić o nim, jako wspaniałomyślnym i miłosiernym, na wszelki wypadek umartwiając się i kajając i błagając o jego łaskę. Niestety tak trochę wygląda Kościół Katolicki; próba przejednania wyniosłego władcy, z przyklejonym uśmiechem i zapewnieniem, że wszystko jest wspaniale, tylko ja taki proch..
Trochę to też wygląda jak toksyczna relacja dziecka z bardzo wymagającym, chłodnym rodzicem. Właśnie takim, który – że powtórzę – „koncentruje się na wymaganiach, zawstydzaniu, stawianiu poprzeczek i dawaniu do zrozumienia, że coś jest z nami nie tak.” Są tacy rodzice? Pewnie, że są! A tym bardziej: byli – tak niewątpliwie wygląda dawny model wychowania, pozbawiony bliskości, formalistyczny, z przykrywką „dla dobra dziecka”. Z tą samą charakterystyczną – bardzo dobrze ukrytą – hipokryzją ‘nadopiekuńczości’, gdzie słowa o miłości towarzyszą tłamszeniu osobowości, zadawaniu bólu.
No i teraz pointa; co ma jedno z drugim?
Ano związek przyczynowo-skutkowy. Pana Boga nikt nigdy nie widział i jest On bardzo wdzięcznym obiektem do projekcji. Zwłaszcza, że dla człowieka wierzącego Bóg staje się z czasem „obiektem”, z którym jest bardzo mocno związany. Mówiąc prosto; chcąc nie chcąc wchodzimy z Nim w relację trochę w taki sposób jak z naszą mamą, czy tatą, czasem poszukujemy ich przeciwieństwa. Jest to całkiem naturalna konsekwencja wchodzenia w relację z Niewidzialnym, bliskim, Stwórcą.. I dzieje się tak dla każdego – czy tego chce, czy nie. Wszyscy mamy „odciśnięte” matryce wchodzenia w kontakt; oczywiście mogą ulegać zmianie, bardziej świadomi mogą z tym coś robić, reagujemy różnie – ale one są a niektóre relacje są na nie szczególnie podatne. Wykorzystuje się to szczególnie w terapii psychodynamicznej, tworząc warunki do takiej właśnie projekcji, by potem pomóc nam w tym rozplątywaniu. Relacja z Panem Bogiem nadaje się do takich przeniesień perfect! Efekt jest taki, że na zewnątrz mówimy o Panu Bogu to, co usłyszeliśmy; w gruncie rzeczy; to, co świadomie myślimy – a pod spodem – przechowujemy jakiś karykaturalny zlepek, będący odbiciem cech naszych rodziców – szczególnie tych ‘nośnych w silne emocje’ – czyli np. budzących lęk (koszmar), a także tego, co do nich pasowało z tego, co żeśmy usłyszeli od innych; zarówno z ich wizji jawnej, jak i tej niejawnej Boga. No i tu właśnie główny problem; sprawa dotyczy też księży i oni niestety z ambony przekazują bardzo zatruty obraz Pana Boga, będący nie tylko wizją srogiego, perfekcjonistycznego rodzica – ale takiego wręcz archetypu rodzica. „Ojca” sprzed dobrych kilku wieków. Niestety; Kościół widzi swoją godność w opieraniu się niezbędnym reformom. Chyba w tym miejscu czas na akcent pozytywny; nawrócenie polega na tym właśnie, by rozebrać tą karykaturę Boga w swoim sercu – na odkryciu prawdziwego Boga, przykrytego tymi kłamstwami. Bardzo trudne – głównie dlatego, że większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia. Mówią „Bóg mnie kocha”, nie wiedząc czemu im sztywnieje gardło. (Bawi mnie ta myśl.) Dla takich ‘wyuczonych’ chrześcijan, nieświadomych swojego lęku – ich pięknym obrazem jest starszy brat w przypowieści o miłosiernym Ojcu, ten, który nie miał świadomości „że wszystko co Moje do Ciebie należy” – nawrócenie jest czymś trudniejszym. Nie potrafią uwierzyć w to, że Bóg nie nagradza i nie karze, że wszystko u Niego jest za darmo, że nie kocha za zasługi. Muszą najpierw zburzyć, by potem budować. U zarania takiego „burzenia” jest przyznanie ‘tylko zewnętrznie wierzę w Miłość Boga, w gruncie rzeczy większość moich praktyk religijnych ma mi zjednać Jego przychylność’. Ty piszesz „Bóg taki jest”, przedstawiając ten zlepek, powstały z zatrutego obrazu Boga, funkcjonującego w Kościele, zatrutych obrazków Boga projektowanych przez nienawróconych księży (prawdziwa plaga w Kościele i wg mnie jego główny problem; chciwość, pedofilia, pycha – to są już tylko objawy braku nawrócenia; brzydko powiem; wypryski na bardzo chorym organizmie. Osobiście bardzo liczę na to, że – jak to objawy – zostaną potraktowane jako sygnał alarmowy; że coś trzeba zrobić!) i pewnie negatywnych cech bliskich ci ludzi, które z tym zlepkiem się logicznie łączą.
Chyba często ateistami są ludzie, którzy nie byliby w stanie zaakceptować takiego boga, jakiego im przedstawiono. Podkreślę; to już jest duży krok na przód, że obrazu tego nic nie przykrywa. Wyobrażam sobie, że dramatem jest żyć w „świecie takiego boga”, gdzie człowiek jest skazany na beznadziejną walkę, gdzie znosimy ‘upokorzenie’ zostania stworzonym dla posłuszeństwa. To faktycznie okropne; ‘ten, co cię stworzył, wcale cię nie kocha, źle cię traktuje, źle o tobie myśli, potępia cię’ – takie myślenie uderza w sam rdzeń tożsamości człowieka. Jakkolwiek nie pójdę w budowanie ‘dumy buntownika’ i tak w sercu – czuję się paskudnie. Fajnie by było odkryć, że to nieprawda? Że to pomówienie?
Ktoś pomówił Twojego Boga! Oczernił Go przed Tobą – żeby zniszczyć najważniejszą więź w Twoim życiu, być może – bo przecież wielu z nas nie jest szczęściarzami – jedyną taką więź, którą posiadasz, która może stać się dla Ciebie prawdziwym oparciem. Więź, która mogłaby stać się dla Ciebie źródłem życia. Wg kilku uznanych teorii psychologicznych ‘relacja z obiektem’ jest rdzeniem naszej psychiki; relacja z Bogiem jak najbardziej spełnia kryteria. Nie tylko dla wierzących; człowiek zawsze w jakimś stopniu jest w relacji z Bogiem. Tak zresztą może wyglądać niezawiniony dramat ateistów, że choć nie zastępują strasznej karykatury Boga malowaną lalą (niezawiniony dramat wierzących), to zamiast ją zweryfikować – starają się jej zaprzeczyć. I tak wcale się nie wyzwalają spod wpływu groźnego boga, a tylko spychają go pod powierzchnię i dalej walczą z widmem, obalają je lub czują się przez nie uciśnieni. Tak mniej więcej, jak opisałeś/ łaś (??) to w Swoim wątku.
Jaką by to było ulgą, gdyby człowiek – idąc dalej w oczyszczaniu obrazu Boga z odkrytego pomówienia – odkrył, że jednak Jego Stwórca Go kocha. Tak; że został stworzony z Miłości i do Miłości. Dosłownie; został stworzony, jako dopełnienie Boga w Miłości. Bóg – autor wszystkiego co cudne (czyli Ktoś nie byle jaki) stworzył Ciebie taką lub takiego, w jakim, w jakiej zatraca się z Miłości. Stworzył Ciebie jako najcudniejszą ze wszystkiego – perełkę na szczycie. Ale – powtórzę – nie jesteś po prostu obiektem zachwytu (do tego czasem zubożamy sex); Kochał Cię na tyle, by dać Ci wolną wolę. Czy to coś w ogóle znaczy? Brzmi tak hasłowo . Gdybym ja stworzyła sobie ‘dopełnienie w miłości’ – możecie mi wierzyć – nie widziałby świata poza mną. A – jakichkolwiek argumentów byś użył – nie ulega wątpliwości, że ludzie mogą zupełnie dowolnie kształtować swoją relację z Bogiem. Zupełnie dowolnie.. Nie wejdziesz w bliskość z Bogiem – dopóki się na to nie zdecydujesz, nawet kościelna demagogia (nie neguję Kościoła, tylko jego chorobę) może jedynie zapędzić człowieka do praktyk, lęku, samodoskonalenia, obłudy, pychy.. Relacja z Bogiem rozpoczyna się od szczerego „chcę” i dania Mu przestrzeni w Twoim życiu i sercu; głównie czasu na milczącą modlitwę. Czyli; musisz naprawdę wybrać Boga – by wejść z Nim w relację.
To nie mogłoby bardziej zależeć od Ciebie.   
Trochę zabawne, że negujesz fakt, że Bóg dał ludziom wolność – bo to przecież aż nazbyt oczywiste. Wystarczy się rozejrzeć. Nie tylko ludzie są bardzo daleko od Boga, Jego Kościół pogrążony jest w kłamstwie, ale też; ludzie są zdolni do popełniania najgorszego zła. I tak też ta wolność się objawia. Bóg nie złapie Cię za rękę. Nie powstrzyma Cię. Jesteś wolny – przerażająco wolny. I tu – muszę przyznać – przystaję zadziwiona. Bóg dokonał jakiegoś rachunku – być może dla Niego oczywistego. Gdyby Bóg nie dał nam wolności, gdybyśmy pełnili wyłącznie Jego wolę – na świecie nie byłoby zła. Nie byłoby pedofilii, gwałtów, schizofrenii, morderstw, alkoholizmu, narkomanii, dopalaczy, prostytucji, cichego niszczenia się nawzajem pod płaszczykami takimi czy innymi. . . . Mnie ten rachunek przerasta. Bóg położył na jednej szali; właśnie Twoją wolność – możliwość zanegowania Go, oczernienia i co pewnie dla Niego ważniejsze – niepoznania – wolność, z której całkiem swobodnie korzystasz, wolność – która przecież jest częścią Twojej godności. Wyobrażasz sobie bycie marionetką, zanurzoną w słodyczy Miłości? Marionetką, która . . .  nie zna dobra i zła? Nie może wybrać. Kimś, kto „musi” kochać i „pełnić wolę Boga”. A więc na jednej szali Twoja godność na drugiej koszmar zła, który się dokona, gdy człowiek otrzyma wolność. I Bóg uznał, że Twoja godność – Twoja wolność – jest dla Niego ważniejsza. Dla mnie ten moment – ten wybór – to świadectwo tego, że Bóg kocha mnie bardziej niż ja sama siebie. Nie zdecydowałabym się na to. Mnie przeraża, ale wiem też, że „nie chciałabym być marionetką”. Oczywiście można łagodzić ostrze tego wyboru, tłumacząc, że Bóg ma inną perspektywę – w perspektywie wieczności, cierpienia Ziemi tracą na znaczeniu, a osobowa godność, będąca rdzeniem naszej tożsamości, istotą – wręcz przeciwnie – może dopiero będziemy zdolni ją docenić .
Ale Twój wpis poruszał inną stronę tego wyboru. Pisałeś/ łaś (Nick „Kicia” pojawia się zarówno przy postach pisanych w r.ż., jak i r.m., prawda?) o przypowieści o Adamie i Ewie. Zanim przejdę do sedna – gdyż ta symboliczna przypowieść skrótowo oddaje właśnie rzeczywistość, o której piszę – drobne sprostowania.
Cytat, który podajesz "Za ten grzech Bóg ukarał ich
wygnaniem z ogrodu i przekleństwem" nie pochodzi z Księgi Rodzaju, a z Wikipedii.
Jest to – czyjegoś autorstwa – skrót myślowy, na którego podstawie snujesz nieco nieprawdziwych konsekwencji.
Oryginał (Biblia Jerozolimska) brzmi( Rdz;3.14-19)
„Wtedy Pan Bóg rzekł do węża:
<<Ponieważ to uczyniłeś,
Bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich;
Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia.
Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę,
Pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej:
Ono ugodzi cię w głowę,
A ty ugodzisz je w piętę.>>
Do niewiasty powiedział: << Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą.>>
Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: << Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie
po wszystkie dni twego życia.
Cierń i oset będzie ci ona rodziła,
A przecież pokarmem twym są płody roli.
W pocie więc oblicza twego
Będziesz musiał zdobywać pożywienie,
Póki nie wrócisz do ziemi,
Z której zostałeś wzięty;
Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!>>

Kilka wersów dalej, czytamy (Rdz 3.21)
Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich.
Ja tam lubię nosić skórę , zwłaszcza o tej porze roku. Prostując pomyłki;
Pan Bóg przeklął węża.
Chyba również wszystkim znany jest fakt, że został on strącony na ziemię.
Zaś Adama i Ewy bynajmniej Bóg nie przeklął! I to jest istotne. Przeklął ziemię, dalej zresztą w Piśmie są nawiązania do tego „całe stworzenie jęczy w bólach rodzenia”. (Jak myślicie o jakie rodzenie chodzi? Mnie to napawa optymizmem..).
Czyli kraina, w której żyjemy – już nie jest rajem. Tu na ziemi; będziemy cierpieć. Poznamy dobro i zło i popełniając zło (zawsze zresztą za namową tego samego węża) będziemy wchodzić w jego bolesne konsekwencje.. Za długo by o tym pisać.
Uzupełniając sprostowania – w wersie 22 jest odpowiedź na pytanie, które również powtarzasz – o to dlaczego Adam i Ewa zostali wygnani z Raju;
Rdz.3,22-24
Po czym Pan Bóg rzekł << Oto człowiek stał się jak jeden z Nas: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki>> Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg umieścił na wschód od ogrodu Eden cherubów i miecz z połyskującym ostrzem, aby strzec drogi do drzewa życia.

Tak jak pisałam wcześniej; ziemskie cierpienia uzasadnia pespektywa wieczności – nadzieja na to, że kiedyś (gdy się już ‘narodzimy’ – w tym życiu, czy kolejnym – zależnie od indywidualnego, wolnego wyboru) staną się tylko wspomnieniem, tym bardziej ulotnym, im głębiej w końcu poczujemy się kochani i stworzeni z miłości i do miłości. Pozostanie w raju groziłoby przeciągnięciem bolesnych konsekwencji wolności na wieczność; to byłby koszmar. Pedofilia, wojny, pycha przez wieczność – brud ziemskiej kondycji ludzkiego sumienia.
Chciałabym jeszcze podkreślić jeden wers z poprzednio przytoczonych
„Póki nie wrócisz do ziemi,
Z której zostałeś wzięty;”
który, razem z całą troską Boga o ‘wydalonych z Raju’; wyraźnie pokazuje, że Jego intencje były bardzo dalekie od tych, które Mu przypisujesz. W nienawiści i zapalczywym gniewie nie sporządza się dla Kogoś ubrań i nie mówi o Jego powrocie.
Bóg mówił Ewie i Adamowi o ich powrocie do Raju „Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!>>”.
Ostatnie sprostowanie; piszesz jak odejście z Raju wpłynęło na Adama i Ewę;
„Przez to wydarzenie Adam i Ewa stracili do siebie zaufanie. Przestali się kochać... poczuli się oszukani... znienawidzeni... odepchnięci... zranieni...”
Po zamknięciu rozdziału trzeciego – czyli ostatnim zacytowanym przeze mnie wersie, kolejny rozdział rozpoczynają słowa;
„Mężczyzna zbliżył się do swej żony, Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła : <<Otrzymałam mężczyznę od Pana>>.” Zdaje się, że wbrew Twojej interpretacji czuła się dość blisko związana zarówno z własnym mężem, jak i Bogiem. Dalsze Słowa Biblii, pokazują ludzi szukających – znacznie już utrudnionej – bliskości z Bogiem.
Prostuję tylko niezgodności w tym jak przedstawiasz Biblię, pominę odniesienie się do konsekwencji, które z nich wyprowadziłeś, w postaci różnych zarzutów okrucieństwa, czy pozbawienia wolności i ich artystycznych wariacji, typu „To co uczynił Bóg jest aktem czysto destrukcyjnym. Wygląda to jakby „Bóg” i „Szatan” wręcz współpracowali ze sobą.” Pominę ich prostowanie, gdyż są konsekwencją omyłki i opartego na nich groteskowego i niespójnego obrazu Boga.
Czy naprawdę pytasz dlaczego Adam i Ewa musieli opuścić Raj? Ta przypowieść Biblijna ma charakter symboliczny i – traktując ją dosłownie – zejdziesz do operowania hasłami, które zinterpretujesz w zgodzie z własnymi emocjami i własną wolą , a to Cię zgubi, tzn. pogubi.
Jeżeli spojrzysz na rzeczywistość, którą opisuje – wrócisz do paradoksu tego przerażająco wielkomyślnego wyboru Boga i zobaczysz jak usiłował go uniknąć. Chciał dać nam wolność – człowiek mógł zerwać owoc – jednocześnie unikając jej bolesnych konsekwencji. Dopóki człowiek mógł zerwać owoc, a go nie zrywał; był w pełni wolny – godny i jednocześnie mieszkał w Raju – nie znał zła. Jednak – i tą prawdę niezmiennie potwierdza ziemskie życie – uległ pokusie szatana. Tacy już jesteśmy – musimy się przekonać na własnej skórze. Szczęśliwie; Bóg wyznaczył nam na to „życie” – ten mały wycinek wieczności. W naszej istocie jesteśmy wolni. To od nas zależy, czy przyjmiemy Jego i czy będziemy przestrzegać „ziemskich zasad bezpieczeństwa” zwanych dekalogiem. Osobiście jestem przekonana, że część z nas wpada na to za życia - mam tu na myśli głębokie nawrócenie („Słowo Boże oddziela szpik od kości”), a nie jakąś pokazówkę – zaś reszta ma taką szansę po śmierci. Wyobrażam sobie, że tam pewne rzeczy będą bardziej oczywiste i jestem przekonana, że wybrać Boga zawsze oznacza Go dostać. (Na szczęście – nie ja jedna).
Tylko tyle; myślę, że poruszając tak ważne sprawy dobrze jest odnieść je do rzeczywistości, a nie żonglować słowami. Rozpisałam się, a nie drasnęłam głębi tego Kim jest i co daje Bóg. Choćby, pisząc o Jego Miłości, zatrzymałam się na stworzeniu i wolności, a On pokazał znacznie więcej; zrównując się z Nami pokazał, że jest gotów podzielić nasz los (konsekwencję wolności), ale też – że w żaden sposób się nad nas nie wywyższa – mył nam nogi, dotykał naszego trądu, piekł dla nas ryby. Całkiem równy  Gość. (Mój Przewodnik Duchowy mówi, że klękanie w Kościele nie pasuje do Jego relacji z Bogiem ). Potem za nas umarł.. Pod każdym z tych Słów kryje się głębia i chyba moją rzeczą jest ją głosić, no ale już nie tutaj.
Na koniec jeszcze jedno; sporo się powołujesz na Stary Testament. Dzisiejsze moralność i humanizm wyrastają na osobie Jezusa – niezaprzeczalny fakt historii kultury – i rozpropagowaniu chrześcijaństwa. To wg. Nich sądzisz Stary Testament i z tej perspektywy zarzucasz Bogu okrucieństwo. Bóg musiał zejść na Ziemię, by nas tej perspektywy nauczyć (oczywiście nie było to Jego głównym celem ), wcześniej ludzie spisywali Jego Słowo poprzez światopogląd, w którym „oko za oko” było szczytem miłosierdzia. Zrozumiałe, że poszukiwanie Boga tak bardzo ‘po omacku’ jest rażące dla nas, którzy – choćby rykoszetem rozwoju kultury i społeczeństwa – chodzimy w Jego jasności. Także; całkiem dobra nowina; Chrześcijan Stary Testament tylko prowadzi do Jezusa – zapowiadał przyjście Mesjasza. Szczęśliwie możemy już być wolni od Jego niedoskonałości , przynajmniej dopóki nie poczujemy się w relacji z Bogiem na tyle bezpieczni, by nie traktować dosłownie wypowiedzi o gniewie i zemście.
Tak wygląda moje spojrzenie na „Prawdę o Bogu”, a raczej ten jej wycinek, który został poruszony powyżej.

Offline

 

#3 2016-02-07 16:51:14

THX1138

http://www.javase.pl/templates/SonyEricsson/images/ranks/00.pngNowicjusz

Zarejestrowany: 2016-02-04
Posty: 5
Punktów :   

Re: Prawda o Bogu

Skoro to forum dla inteligentnych to powinniście wiedziec ze wszystkie kulty czyli religie to plagiaty wczesniejszych wierzeń i tak będziemy sie cofać az do najstarszej znanej nam kultury np Sumerów

Prawda o Bogu? Hm jaka to moze być prawda? Nie znamy Boga bo to co jest w książkach to jak juz wczesniej pisałęm plagiaty oraz rózne "ulepszenia" dodawane na przestrzeni dziejów .Oczywiscie kazdy naprawde inteligentny człowiek wie ze przypadek nie tworzy takich skomplikowanych form jak otaczający nas świat i my sami ,gdyby mógł tego dokonac przypadek byłby Bogiem a nie przypadkiem i nie mógł by działać juz przypadkowo tym samym juz z definicji przestał by byc przypadkiem .Zastanówcie sie co oznacza słowo "Przypadek" Ewolucja tez nie jest przypadkowa bo działa wg wczesniej okreslonego schematu ,kto ten schemat nadał? kto nadał takie prawa jakie obowiązują w znanym nam świecie?

Moze i pewnie istnieje jakieś zródło zycia ,tworzenia etc ale nie znamy tego zródła ,mozna oczywiscie nazwac je Bogiem lub Bogami ,tak naprawde nie wiadomo co to jest
A poza tym świat to swego rodzaju hologram ,materia nieistnieje a tylko energia ,my to widzimy i odczuwamy inaczej bo nasze mózgi zostały do tego przystosowane zeby wibracje energii interpretować własnie w ten znany nam wszystkim "twardy" namacalny  świat

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.forumdlainteligentnych.pun.pl Prawnik Poznań